Sprawa o regres dotyczy spraw między rodzicami, a nie między rodzicem a dzieckiem. Z tego względu, że tzreba taki pozew opłacić (bo roszczeniem jest suma pieniężna), nie powinna ona sie odbywac w ramach podwyższenia alimentów (bo ta jest bezpłatna).
Założyłas aparat korekcyjny na dziecko, wydając jednorazowo 3.000 zł, a jciec śmieje Ci się w nos, kiedy prosisz o zwrot części? No to nic straconego. Po pierwszej wizycie (zaświadczenie, ile będzie kosztowac przypuszczalnie całość, ile będzie przypuszczalnie trwało, ile wizyt w roku przypuszczalnie i ile kosztuje jedna) składasz do sądu pozew o podwyższenie alimentów- od dnia zlożenia pozwu.
Następnie zakładasz sprawę o regres (aparat + pierwsza wizyta) i wnosisz o zasądzenie kwoty... zł (proporcjonalnie do zarobków tatusia ostatnio udokumentowanych w sprawie p alimenty).
Podobnie, jeśli musisz zakupic meble dla dziecka, komputer itp. To są wydatki jednorazowe i sąd z ich powodu alimentów nie podniesie... Musiz najpierw wydać, a póxniej starac sie o zwrot (co nie zawsze oznacza sukces).
Jest i inne rozwiązanie- wnosisz o podwyżke z innego powodu (któryś z poprzedniego wpisu) i wnosisz o zabezpieczenie na czas trwania procesu- poprzez zasądzenie od pozwanego jednej raty w wysokości np. 650 zł na zakup biurka i fotela (ale musisz mieć dowód, że to jest zamówione, a nie, że dopiero zamówisz...). To i tak nie wróży sukcesu- tatuś poczaruje w odpowiedzi na wniosek i babol może uznać pozew za niezasadny, a więc wniosek oddalić (wtedy już wiesz, że sprawa o podwyższenie została już w zasadzie osądzona...).
"Uznaniowość w wydaniu polskich sędziów. Kpina z rozumu, sprawiedliwości i uczciwości. Groteska zamiast inteligencji, bezwstyd zamiast godności". ~ Zebrzydowski "Polska doszła do takiego etapu, że uczciwy człowiek bardziej się boi przedstawiciela "prawa" niż bandyty, bo ten drugi okrada raz na jakiś czas, a ten pierwszy STALE", Anonimus
środa, 13 maja 2015
wtorek, 12 maja 2015
Zasada nr 2- nigdy nie powierzaj adwokatowi napisania pozwu o alimenty lub ich podwyższenie
Adwokaci podchodzą do spraw szablonowo. Sprawy rodzinne są ponadto mało dochodowe- nie to co majątkowe czy gospodarcze, gdy można sporo ugrać. Czyli- nie wykazują zaangażowania.
Jak napisać pozew o alimenty?
Najpierw wziąć papier i długopis i spisać wszystkie wydatki, które ponosisz na dziecko. Wszystkie. Potem musisz je pogrupować. Wydatki na posiłki, na chemię (pasta do zębów, proszek do prania itp., o papierze toaletowym nie zapomnij!), na szkołę (wszystkie składki, wycieczki szkolne, podręczniki, tornistry, strój na wf, zmiana obuwia), spotkania z koleżankami i prezenty dla nich na urodziny, kino, dodatkowe zajęcia, pasje, które jakoś kosztują (choćby Twoje paliwo- wody do baku nie wlejesz, a jeśliby nawet, to za darmo nie dają). Odzież, obuwie- bo musisz dziecię w coś odziać. Piżamy, kapcie. Zabawki. Książki. Komputer. Telefon. Internet. Leki. Wakacje, Bilety. Rozrywka typu aqapark.
Potem pomyśl, jak to wszystko masz udokumentować.
Faktury imienne na dziecko. Tego zazwyczaj sądy nie zakwestionują. Ale może się znaleźć i taka durna baba, ze zakwestionuje Ci dezodorant dla 12-latki czy podpaski dla 10-latki albo krem do golenia dla 13-latka. Pamiętaj, że dla niej to tylko jakiś dzieciak, a nie Twój- konkretny, zbudowany, dojrzewający wcześniej, niż rówieśnicy etc.
Ale jak udokumentować żywność?? Odradzam zbieranie faktur imiennych. Chyba. Sąd nie powinien być głupi (ale czasami się zdarza, niestety, i tego nie wiesz, dopóki nie dostaniesz uzasadnienia wyroku) i niby powinien wiedzieć, że człowiek musi jeść. Możesz zbierać rzetelnie faktury imienne (tylko na dziecko! więc dla siebie rzeczy tam nie dopisuj) przez miesiąc. Później zliczasz ile to jest w miesiącu pieniędzy. Pamiętaj, żeby nie kupować jednorazowo np. pół kilo schabu na obiad, że to dla twojej 10-latki, bo Cię baba równo zjedzie, że to niemożliwe, aby dziecko tyle jadło. Niestety, kupujesz osobno dla siebie i dla dziecka. i radziłabym, aby jeśli zbierasz faktury, to osobno na siebie. Żeby durna baba nie wpadła na genialny pomysł, że te wydatki, które są niby dla twojej córki, to i na Ciebie są na pewno, no bo Ty jeść też coś przecież musisz.
Generalnie zrobiłabym tak, że jeśli zyjesz na poziomie mimimum, a dziecko nie ma jakiejś specjalnej diety, to w ogóle zreygnowałabym ze zbieractwa faktur. Jeśli dziecko ma jakieś szczególne potrzeby, to koniecznie musisz o tym napisac do sądu i miec dowód- np. córka pije tylko mleko kozie, bo ma alergię. I wtedy bach! skałdasz faktury, żeby babol wiedział, że kupujesz, i składasz zaświadczenie od lekarza, żeby babol nie podwazył tego wydatku.
Jeśli masz dziecko nieprzeciętne- jest większe od rówieśników, cięższe, to musisz o tym od razu napisac i zaświadczenie od lekarza, że jest wyższe (i cięższe) od rówieśników i że w związku z tym jego zapotrzebowanie na wyżywienie jest zdecydowanie wieksze, niż dla przeciętnego dziecka w jego wieku. Bach. Do tego wspólna Wasza fotografia- żeby babolowi unaocznić, o co kaman.
Jesli wnosisz o podwyższenie, to nigdy, przenigdy nie przedstawiaj sprawy od początku, a więc nie udowadniaj, że twoje dziecko nadal je, wypoczywa w lecie, kupuje książki, chodzi na francuski etc. Opierasz sie tylko na tym, co się zmieniło. A więc- potrzebuje więcej pożywienia, bo weszło w okres intensywnego wzrostu (zaświadczenie od lekarza bach). Potrzebuje częstszej wymiany garderoby, bo weszło w okres intensywnego wzrostu. Dosżły nowe wydatki, bo chodzi na japoński. Wykryto chorobę i musi być systematycznie leczona (zaświadczenie od lekarza bach). Itp.
Jak udowodnić wydatki z powodu choroby? Niby proste. A guzik.
Nie wystarczy zaświadczenie, że choruje i wymaga stałych leków. Nie wystarcza do tego faktura z apteki. dlaczego? Bo nie wiadomo, ile zł miesięcznie kosztuje leczenie. Poważnie. babol może napisac, że te leki sa na kilka tygodni czy miesięcy. Albo, że nie były zlecone przez lekarza, tylko sama je sobie kupujesz, aby zawyżyc wydatki. Powaga. Przerobione i sprawdzone.
otóż musisz dac babolowi wszystko czarno na białym. Czyli zaświadczenie od lekarza, o chorobie, że musi być leczona stale, ze musi mieć co 3 miesiące kontrolowany poziom TSH, że musi brać leki (konkretnie- jakie, ile)- co wazne, musisz poprosić lekarza o wypisanie na tym zaświadczeniu także informacji o tym, ile opakowań jakiego leku zużywa miesięcznie. powaga! Wtedy jak dołączysz fakturę z apteki, to nawet jak będzie tam 100 opakowań (np. soli fizjologicvznej do wstrzykiwań- czyli halo! HURT!) to będziesz miała podkładke do apelacji, że to przecież na miesiąc, bo z zaświadczenia wynika. Do tego faktura za wizytę, za badania- żeby babol wiedział, że to nie za darmo. Aha, dlaczego nie na NFZ??!! Bo babol może Ci napisac w uzasadnieniu, że mamy bezpłatną służbe zdrowia. No to musisz wtedy dostać od rodzinnego skierowanie do takiego samego specjalisty (np. endokrynolog) i idziesz do poradni (gdzie są najdłuższe kolejki w całym województwie) i prosisz grzecznie, aby z pieczątką podpisała Ci, z data, kiedy byłas, na kiedy są wolne terminy. Żebyś miała podkładke, dlaczego akurat chodzisz prywatnie.
Jak napisac pozew, to będzie kiedyś tam, później. Teraz tylko zaznaczę, że to ma byc pismo proste, bez jakichś wymyslnych słów. Ma byc wyjaśnione prosto- jak krowie na rowie. Możesz do tego zaangażować sąsiedkę- alkoholiczkę, która ledwo ukończyła gimnazjum ;)
"Przestałem się tłumaczyć, gdy uświadomiłem sobie, że ludzie mogą rozumieć wyłącznie ze swojego poziomu rozumowania" /~z sieci/
Jak napisać pozew o alimenty?
Najpierw wziąć papier i długopis i spisać wszystkie wydatki, które ponosisz na dziecko. Wszystkie. Potem musisz je pogrupować. Wydatki na posiłki, na chemię (pasta do zębów, proszek do prania itp., o papierze toaletowym nie zapomnij!), na szkołę (wszystkie składki, wycieczki szkolne, podręczniki, tornistry, strój na wf, zmiana obuwia), spotkania z koleżankami i prezenty dla nich na urodziny, kino, dodatkowe zajęcia, pasje, które jakoś kosztują (choćby Twoje paliwo- wody do baku nie wlejesz, a jeśliby nawet, to za darmo nie dają). Odzież, obuwie- bo musisz dziecię w coś odziać. Piżamy, kapcie. Zabawki. Książki. Komputer. Telefon. Internet. Leki. Wakacje, Bilety. Rozrywka typu aqapark.
Potem pomyśl, jak to wszystko masz udokumentować.
Faktury imienne na dziecko. Tego zazwyczaj sądy nie zakwestionują. Ale może się znaleźć i taka durna baba, ze zakwestionuje Ci dezodorant dla 12-latki czy podpaski dla 10-latki albo krem do golenia dla 13-latka. Pamiętaj, że dla niej to tylko jakiś dzieciak, a nie Twój- konkretny, zbudowany, dojrzewający wcześniej, niż rówieśnicy etc.
Ale jak udokumentować żywność?? Odradzam zbieranie faktur imiennych. Chyba. Sąd nie powinien być głupi (ale czasami się zdarza, niestety, i tego nie wiesz, dopóki nie dostaniesz uzasadnienia wyroku) i niby powinien wiedzieć, że człowiek musi jeść. Możesz zbierać rzetelnie faktury imienne (tylko na dziecko! więc dla siebie rzeczy tam nie dopisuj) przez miesiąc. Później zliczasz ile to jest w miesiącu pieniędzy. Pamiętaj, żeby nie kupować jednorazowo np. pół kilo schabu na obiad, że to dla twojej 10-latki, bo Cię baba równo zjedzie, że to niemożliwe, aby dziecko tyle jadło. Niestety, kupujesz osobno dla siebie i dla dziecka. i radziłabym, aby jeśli zbierasz faktury, to osobno na siebie. Żeby durna baba nie wpadła na genialny pomysł, że te wydatki, które są niby dla twojej córki, to i na Ciebie są na pewno, no bo Ty jeść też coś przecież musisz.
Generalnie zrobiłabym tak, że jeśli zyjesz na poziomie mimimum, a dziecko nie ma jakiejś specjalnej diety, to w ogóle zreygnowałabym ze zbieractwa faktur. Jeśli dziecko ma jakieś szczególne potrzeby, to koniecznie musisz o tym napisac do sądu i miec dowód- np. córka pije tylko mleko kozie, bo ma alergię. I wtedy bach! skałdasz faktury, żeby babol wiedział, że kupujesz, i składasz zaświadczenie od lekarza, żeby babol nie podwazył tego wydatku.
Jeśli masz dziecko nieprzeciętne- jest większe od rówieśników, cięższe, to musisz o tym od razu napisac i zaświadczenie od lekarza, że jest wyższe (i cięższe) od rówieśników i że w związku z tym jego zapotrzebowanie na wyżywienie jest zdecydowanie wieksze, niż dla przeciętnego dziecka w jego wieku. Bach. Do tego wspólna Wasza fotografia- żeby babolowi unaocznić, o co kaman.
Jesli wnosisz o podwyższenie, to nigdy, przenigdy nie przedstawiaj sprawy od początku, a więc nie udowadniaj, że twoje dziecko nadal je, wypoczywa w lecie, kupuje książki, chodzi na francuski etc. Opierasz sie tylko na tym, co się zmieniło. A więc- potrzebuje więcej pożywienia, bo weszło w okres intensywnego wzrostu (zaświadczenie od lekarza bach). Potrzebuje częstszej wymiany garderoby, bo weszło w okres intensywnego wzrostu. Dosżły nowe wydatki, bo chodzi na japoński. Wykryto chorobę i musi być systematycznie leczona (zaświadczenie od lekarza bach). Itp.
Jak udowodnić wydatki z powodu choroby? Niby proste. A guzik.
Nie wystarczy zaświadczenie, że choruje i wymaga stałych leków. Nie wystarcza do tego faktura z apteki. dlaczego? Bo nie wiadomo, ile zł miesięcznie kosztuje leczenie. Poważnie. babol może napisac, że te leki sa na kilka tygodni czy miesięcy. Albo, że nie były zlecone przez lekarza, tylko sama je sobie kupujesz, aby zawyżyc wydatki. Powaga. Przerobione i sprawdzone.
otóż musisz dac babolowi wszystko czarno na białym. Czyli zaświadczenie od lekarza, o chorobie, że musi być leczona stale, ze musi mieć co 3 miesiące kontrolowany poziom TSH, że musi brać leki (konkretnie- jakie, ile)- co wazne, musisz poprosić lekarza o wypisanie na tym zaświadczeniu także informacji o tym, ile opakowań jakiego leku zużywa miesięcznie. powaga! Wtedy jak dołączysz fakturę z apteki, to nawet jak będzie tam 100 opakowań (np. soli fizjologicvznej do wstrzykiwań- czyli halo! HURT!) to będziesz miała podkładke do apelacji, że to przecież na miesiąc, bo z zaświadczenia wynika. Do tego faktura za wizytę, za badania- żeby babol wiedział, że to nie za darmo. Aha, dlaczego nie na NFZ??!! Bo babol może Ci napisac w uzasadnieniu, że mamy bezpłatną służbe zdrowia. No to musisz wtedy dostać od rodzinnego skierowanie do takiego samego specjalisty (np. endokrynolog) i idziesz do poradni (gdzie są najdłuższe kolejki w całym województwie) i prosisz grzecznie, aby z pieczątką podpisała Ci, z data, kiedy byłas, na kiedy są wolne terminy. Żebyś miała podkładke, dlaczego akurat chodzisz prywatnie.
Jak napisac pozew, to będzie kiedyś tam, później. Teraz tylko zaznaczę, że to ma byc pismo proste, bez jakichś wymyslnych słów. Ma byc wyjaśnione prosto- jak krowie na rowie. Możesz do tego zaangażować sąsiedkę- alkoholiczkę, która ledwo ukończyła gimnazjum ;)
"Przestałem się tłumaczyć, gdy uświadomiłem sobie, że ludzie mogą rozumieć wyłącznie ze swojego poziomu rozumowania" /~z sieci/
poniedziałek, 11 maja 2015
Zasada nr 1- należności w walucie obcej w alimentach
Jeśli za cokolwiek możesz/ masz poczynić wydatki na swoje dziecko w walucie obcej- w tejże walucie wnioskuj o alimenty (lub jako jedna z ich rat). Nigdy, przenigdy nie zamieniaj tego na złotówki- Sąd wówczas nie ma wyjścia i musi zasądzić w walucie obcej. Dlaczego to takie ważne? Bo pomijając ryzyko kursowe, to jak Ci sąd zasądzi w złotówkach, to później się nie doliczysz, ile ich dostałaś na ten konkretny wydatek, jak ten wydatek sąd podzielił między rodziców.
Musisz mieć jednak podstawę tych żądań- albo ojciec pracuje za granicą i zarabia w tej konkretnej walucie, albo np. umowę (zajęcia dodatkowe, obóz młodzieżowy, kolonie, wiza- cokolwiek), w której jest możliwość (albo konieczność) zapłaty w walucie. Pamiętaj, że wybór (jesli masz możliwość, jak zapłacić- złotówki czy waluta obca) należy tylko i wyłącznie do Ciebie i sąd nie ma prawa domagać się zamiany powództwa na złotówki.
Jest tylko kwestia wskazania wartości przedmiotu sporu (wps). Wpisujesz ile chcesz i w czym, a pod spodem, w nawiasie, ile jest to na złotówki i jaki był kurs w dniu, z którego go wzięłaś. Wps jest istotna- aby sąd wiedział, ile zwrócić Ci za pełnomocnika od strony przeciwnej.
Musisz mieć jednak podstawę tych żądań- albo ojciec pracuje za granicą i zarabia w tej konkretnej walucie, albo np. umowę (zajęcia dodatkowe, obóz młodzieżowy, kolonie, wiza- cokolwiek), w której jest możliwość (albo konieczność) zapłaty w walucie. Pamiętaj, że wybór (jesli masz możliwość, jak zapłacić- złotówki czy waluta obca) należy tylko i wyłącznie do Ciebie i sąd nie ma prawa domagać się zamiany powództwa na złotówki.
Jest tylko kwestia wskazania wartości przedmiotu sporu (wps). Wpisujesz ile chcesz i w czym, a pod spodem, w nawiasie, ile jest to na złotówki i jaki był kurs w dniu, z którego go wzięłaś. Wps jest istotna- aby sąd wiedział, ile zwrócić Ci za pełnomocnika od strony przeciwnej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)