Adwokaci podchodzą do spraw szablonowo. Sprawy rodzinne są ponadto mało dochodowe- nie to co majątkowe czy gospodarcze, gdy można sporo ugrać. Czyli- nie wykazują zaangażowania.
Jak napisać pozew o alimenty?
Najpierw wziąć papier i długopis i spisać wszystkie wydatki, które ponosisz na dziecko. Wszystkie. Potem musisz je pogrupować. Wydatki na posiłki, na chemię (pasta do zębów, proszek do prania itp., o papierze toaletowym nie zapomnij!), na szkołę (wszystkie składki, wycieczki szkolne, podręczniki, tornistry, strój na wf, zmiana obuwia), spotkania z koleżankami i prezenty dla nich na urodziny, kino, dodatkowe zajęcia, pasje, które jakoś kosztują (choćby Twoje paliwo- wody do baku nie wlejesz, a jeśliby nawet, to za darmo nie dają). Odzież, obuwie- bo musisz dziecię w coś odziać. Piżamy, kapcie. Zabawki. Książki. Komputer. Telefon. Internet. Leki. Wakacje, Bilety. Rozrywka typu aqapark.
Potem pomyśl, jak to wszystko masz udokumentować.
Faktury imienne na dziecko. Tego zazwyczaj sądy nie zakwestionują. Ale może się znaleźć i taka durna baba, ze zakwestionuje Ci dezodorant dla 12-latki czy podpaski dla 10-latki albo krem do golenia dla 13-latka. Pamiętaj, że dla niej to tylko jakiś dzieciak, a nie Twój- konkretny, zbudowany, dojrzewający wcześniej, niż rówieśnicy etc.
Ale jak udokumentować żywność?? Odradzam zbieranie faktur imiennych. Chyba. Sąd nie powinien być głupi (ale czasami się zdarza, niestety, i tego nie wiesz, dopóki nie dostaniesz uzasadnienia wyroku) i niby powinien wiedzieć, że człowiek musi jeść. Możesz zbierać rzetelnie faktury imienne (tylko na dziecko! więc dla siebie rzeczy tam nie dopisuj) przez miesiąc. Później zliczasz ile to jest w miesiącu pieniędzy. Pamiętaj, żeby nie kupować jednorazowo np. pół kilo schabu na obiad, że to dla twojej 10-latki, bo Cię baba równo zjedzie, że to niemożliwe, aby dziecko tyle jadło. Niestety, kupujesz osobno dla siebie i dla dziecka. i radziłabym, aby jeśli zbierasz faktury, to osobno na siebie. Żeby durna baba nie wpadła na genialny pomysł, że te wydatki, które są niby dla twojej córki, to i na Ciebie są na pewno, no bo Ty jeść też coś przecież musisz.
Generalnie zrobiłabym tak, że jeśli zyjesz na poziomie mimimum, a dziecko nie ma jakiejś specjalnej diety, to w ogóle zreygnowałabym ze zbieractwa faktur. Jeśli dziecko ma jakieś szczególne potrzeby, to koniecznie musisz o tym napisac do sądu i miec dowód- np. córka pije tylko mleko kozie, bo ma alergię. I wtedy bach! skałdasz faktury, żeby babol wiedział, że kupujesz, i składasz zaświadczenie od lekarza, żeby babol nie podwazył tego wydatku.
Jeśli masz dziecko nieprzeciętne- jest większe od rówieśników, cięższe, to musisz o tym od razu napisac i zaświadczenie od lekarza, że jest wyższe (i cięższe) od rówieśników i że w związku z tym jego zapotrzebowanie na wyżywienie jest zdecydowanie wieksze, niż dla przeciętnego dziecka w jego wieku. Bach. Do tego wspólna Wasza fotografia- żeby babolowi unaocznić, o co kaman.
Jesli wnosisz o podwyższenie, to nigdy, przenigdy nie przedstawiaj sprawy od początku, a więc nie udowadniaj, że twoje dziecko nadal je, wypoczywa w lecie, kupuje książki, chodzi na francuski etc. Opierasz sie tylko na tym, co się zmieniło. A więc- potrzebuje więcej pożywienia, bo weszło w okres intensywnego wzrostu (zaświadczenie od lekarza bach). Potrzebuje częstszej wymiany garderoby, bo weszło w okres intensywnego wzrostu. Dosżły nowe wydatki, bo chodzi na japoński. Wykryto chorobę i musi być systematycznie leczona (zaświadczenie od lekarza bach). Itp.
Jak udowodnić wydatki z powodu choroby? Niby proste. A guzik.
Nie wystarczy zaświadczenie, że choruje i wymaga stałych leków. Nie wystarcza do tego faktura z apteki. dlaczego? Bo nie wiadomo, ile zł miesięcznie kosztuje leczenie. Poważnie. babol może napisac, że te leki sa na kilka tygodni czy miesięcy. Albo, że nie były zlecone przez lekarza, tylko sama je sobie kupujesz, aby zawyżyc wydatki. Powaga. Przerobione i sprawdzone.
otóż musisz dac babolowi wszystko czarno na białym. Czyli zaświadczenie od lekarza, o chorobie, że musi być leczona stale, ze musi mieć co 3 miesiące kontrolowany poziom TSH, że musi brać leki (konkretnie- jakie, ile)- co wazne, musisz poprosić lekarza o wypisanie na tym zaświadczeniu także informacji o tym, ile opakowań jakiego leku zużywa miesięcznie. powaga! Wtedy jak dołączysz fakturę z apteki, to nawet jak będzie tam 100 opakowań (np. soli fizjologicvznej do wstrzykiwań- czyli halo! HURT!) to będziesz miała podkładke do apelacji, że to przecież na miesiąc, bo z zaświadczenia wynika. Do tego faktura za wizytę, za badania- żeby babol wiedział, że to nie za darmo. Aha, dlaczego nie na NFZ??!! Bo babol może Ci napisac w uzasadnieniu, że mamy bezpłatną służbe zdrowia. No to musisz wtedy dostać od rodzinnego skierowanie do takiego samego specjalisty (np. endokrynolog) i idziesz do poradni (gdzie są najdłuższe kolejki w całym województwie) i prosisz grzecznie, aby z pieczątką podpisała Ci, z data, kiedy byłas, na kiedy są wolne terminy. Żebyś miała podkładke, dlaczego akurat chodzisz prywatnie.
Jak napisac pozew, to będzie kiedyś tam, później. Teraz tylko zaznaczę, że to ma byc pismo proste, bez jakichś wymyslnych słów. Ma byc wyjaśnione prosto- jak krowie na rowie. Możesz do tego zaangażować sąsiedkę- alkoholiczkę, która ledwo ukończyła gimnazjum ;)
"Przestałem się tłumaczyć, gdy uświadomiłem sobie, że ludzie mogą rozumieć wyłącznie ze swojego poziomu rozumowania" /~z sieci/